Przejdź do głównej zawartości

Moda , ubrania- coś co kocham #1

Uwielbiam ubrania , kupować , dotykać,  przymierzać nawet głupie oglądanie ubrań w internecie sprawia mi w jakis sposób radość.
Zawsze tak miałam odkąd pamiętam , że miałam jakiś tam swój styl. Wiadomo w latach szkolnych nie zawsze się miało tyle kasy na ubrania ile by się chciało i nie zawsze można było sobie kupić ubrania jakie się chciało. Bo to  był okres że to nie ja wybierałam ubrania tylko moja mama i to ona decydowała to w czym mam chodzić ;) wiadomo każdy z nas miał taki etap. Następnym etapem była fascynacja second-handami O MÓJ BOŻE!!! Ja czułam się tam jak w raju. Miałam swoje ulubione lumpeks w sumie to trzy ulubione. Dwa w mojej miejscowości (które już nie istnieją , a szkoda) i jeden w miejscowości do której chodziłam do szkoły średniej.
Te dwa z mojej miejscowości to można powiedzieć że były to takie dwa światy. Jeden prowadzony przez młodą i miłą kobietę. Jeśli chodzi o pomieszczenie to było w środku bardzo schludnie , wszystko było ogarnięte na wieszakach, nie było jakiegoś takiego zbędnego ścisku na wieszakach po prostu wisiało tyle towaru ile weszło ale nie za dużo , żeby można było mieć swobodę oglądania ubrań. Ubrania najczęściej kupowałam parę dni po dostawie , kiedy były już przecenione. Ogólnie rzecz biorąc ceny nie były tam wysokie , ale dla osoby która się uczy i nie ma swoich dochodów tylko jest skazana na swoje kieszonkowe to każda okazja na oszczędzaniu jest fajną opcją. W tym lumpeksie było o tyle fajnie że w dniu przeceny też były super rzeczy.

Jeśli chodzi o ten drugi lumpeks z mojej miejscowości to tez był prowadzony przez miłego pana , który mnie lubił dzięki temu udawało mi się dostać ubrania którymi byłam zainteresowana w niższej cenie. Ten lumpeks w przeciwieństwie do tego pierwszego był całkiem inny ubrania były wszędzie , żeby coś znaleźć to trzeba było trochę się na grzebać , ale ja  z moim "radarem" do znajdowania "perełek  lumpeks-owych" zawsze coś znalazłam ;). Czasami brakowało sił już od grzebania w tej stercie tego wszystkiego. Co do cen na ubraniach nie było ich podanych , pan który je sprzedawał brał ceny z głowy , czyli jak Cie lubił to dał mniejszą  a jak nie to dostałaś większa , krótko i na temat.

Teraz czas na lumpeksy w miejscowości do której chodziłam do szkoły. Było i jest nadal ich kilka ale wydaje mi się że mam tam aby jednego faworyta. Obsługa spoko, ubrania powieszone na wieszakach , czyli ogarnięte i ceny rozpisane na metce. Zawsze coś tam sobie znajdę , było mało sytuacji kiedy wychodziłam z niego bez swojej " zdobyczy" ceny bardzo niskie. Potrafiłam iść tam w dniu jakiejś przeceny i wyjść z reklamówą ubrań i byłam zadowoloną klientką :D. W dniu dostawy rzadko chodziłam , bo zawsze było pełno tam ludzi i poza tym dostawa była i jest w sobotę , a ja w sobotę zazwyczaj miałam inne zajęcia;) ( ale to w innej notce).

Żebyście sobie nie myśleli , że do "normalnych" sklepów nie chodziłam i że w ogóle nie miałam kasy i dlatego chodziłam do lumpeksów. Nie , nie, nie chodziłam i tu i tu. Moi rodzice dawali mi bardzo dużo kasy na ubrania , ale w późniejszych czasach ( szkołą średnia) to ja decydowałam gdzie sobie coś kupię ;). O tych "normalnych" sklepach też kiedyś zrobię notkę.

Pomimo tego że mój "status majątkowy" się troszkę zmienił to zawsze jak jestem w moich rodzinnych stronach to odwiedzam "moje" lumpeksy. Stać mnie na ubrania z "normalnych" sklepów , ale ta "magia" lumpeksów to jest dla mnie coś niesamowitego i to jest coś co uwielbiam.

Podobają się wam notki w stylu moje wyznania modowe :D??
Troszkę się przedłużyła , nie spodziewałam się że ona będzie aż tak długa. Następna notka będzie o pewnym kosmetyku ( taki mały spoiler).No i od następnego postu mam zamiar dodawać zdjęcia ;).

Buziaczki xoxoxo.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy, Norwegia nie jest piękna!?

Hej , hej ! Dziś troszkę mojej historii. Jak można się domyśleć po tytule mieszkam w Norwegii. Dokładnie mieszkam tu od ponad 2 lat ( o kurde ale ten czas leci). Teraz pytanie skąd ja się tu wzięłam? Odpowiedź prosta - Z miłości ;)! Po skończeniu szkoły średniej , miałam jakieś tam plany ale nic sprecyzowanego. Chciałam iść na studia , ale nie wiedziałam na jakie ( i w sumie nadal nie wiem na jakie studia chciałabym iść...) a raczej nie interesowała mnie taka opcja żeby iść na studia bo wszyscy idą... Wtedy zrodził się pomysł o wyjeździe do Norwegii ( w sumie to nie był mój pomysł) , mój chłopak ( chyba już wtedy narzeczony ;p) strasznie naciskał na mnie , a ja nie byłam do końca przekonana co do tego pomysłu. Mieliśmy troszkę ułatwioną sytuację, bo brat mojego chłopaka już tu mieszkał i pracował i krótko mówiąc mieliśmy załatwioną pracę. Pod koniec listopada postanowiliśmy tam polecieć. Wszystko dla mnie było tu inne , miałam mieszane uczucia z jednej strony podobało mi się ale...